Czyli kiedy przestałam go kochać…
Zrobił to raz, drugi, kolejny. Oszukał mnie, podobno z miłości. Zaczęło się od tego, że stracił pracę i nie miał jak zapłacić za mieszkanie. Wtedy pierwszy raz pożyczyłam mu pieniądze. Zaraz po tym wyszło na jaw, że ma długi na kilkanaście tysięcy. Oczywiście zrobił to wszystko dla mnie, bo chciał zapewnić mi jak najlepsze życie. Tymczasem to ja oddałam wszystkie swoje oszczędności, by mógł zacząć w jakimś stopniu spłacać swoje kredyty. Później okazało się, że tych jego długów jest znacznie więcej. Krzyczałam, pakowałam się, paliłam papierosa jednego za drugim, by na koniec dać kolejną szansę. Tych szans zdecydowanie było za dużo.

Kiedy przestałam go kochać

Kiedy teraz tak na niego patrzę zastanawiam się, co tak naprawdę jeszcze czuję. Złamał moje serce kilkakrotnie i nie da rady go na nowo poskładać. On tego nie wie, ale moja miłość skończyła się z jego pierwszym kłamstwem. Mimo to ciągle z nim jestem, bo boję się, że bez niego stracę jeszcze więcej. Właściwie nie wiem, czy bardziej boję się o niego, czy o siebie. Jesteśmy tak bardzo do siebie przyzwyczajeni, tak od siebie uzależnieni, że ryzyko pójścia oddzielnymi ścieżkami wydaje mi się zbyt abstrakcyjne i niemożliwe. Między nami już dawno nie ma miłości. Przyszło nam udawać przed rodziną i znajomymi, że jest dobrze. Szkoda tylko, że nic nie jest dobrze.

List do redakcji od naszej czytelniczki chcącej zachować anonimowość